niedziela, 31 października 2021

Zobaczymy się jeszcze...

Cały rozgorączkowany położył dziewczynę na łóżku. Ręce i ramiona miała mocno posiniaczone, a twarz była spuchnięta od pobicia. 

- Tak się cieszę, że udało mi się z tobą zobaczyć. Tak mi na tym zależało - powiedziała do mężczyzny cichutkim głosem, przykładając delikatnie dłoń do jego policzka. Ścisnął jej dłoń i pogładził. 

- Nie mów tak, jakbyś się żegnała. Nie mów tak... - powtarzał, zanosząc się płaczem. 

Charles podszedł bliżej do wychudzonej dziewczyny. 

- Poznajesz mnie? - zapytał niepewnie. 

Dziewczyna spojrzała na niego i uśmiechnęła się szeroko. 

- Oczywiście królu Charlesie. Uratowałeś mnie z rąk króla Edwarda. 

- Co? - Nieznajomemu mężczyźnie otworzyły się szeroko oczy. - Susan przez te siedem lat myślałem, że nie żyjesz. Nie dostawałem żadnych listów. Nie dawałaś żadnych oznak życia. Szukałem cię... tak długo cię szukałem! - żalił się. - Czy król Edward cię przetrzymywał? - spytał z niedowierzaniem. 

Dziewczyna skinęła twierdzącą głową. 

- Coś ci zrobił? - pytał dalej drżącym głosem. 

Odwróciła wzrok. Po jej policzkach spłynęły gorzkie łzy. 

- Niech jego ziemia, w której leży ciężką będzie! Niech gnije w grobie!!! - wrzasnął. 

Charles patrzył na nią z miną pełną bólu i współczucia. 

 - Jak ty w ogóle się tam znalazłaś? Te siedem lat temu powiedziałaś, że chcesz poznać trochę świata. Miałaś przysłać mi list...

- Tak, miałam taki zamiar, ale wolałam przyjechać i przedstawić ci osobiście mojego narzeczonego. Zakochałam się w nim bez pamięci. Nazywał się Filip, kochający, wrażliwy i czuły. Poznałam go przypadkiem, na targu w jednym z miast. Wpadliśmy na siebie. Był jednym z żołnierzy na królewskim dworze. Chciał pokazać mi, jak wygląda królestwo Północy, gdzie służył. Zgodziłam się i...  - Susan nagle zalała się płaczem. Zaczęła się trząść. - On...on nie żyje, zabił go! To moja wina, bo nie chciałam być z początku kochanicą króla Edwarda. Więził go i torturował. Zagroził, że jeśli mu się nie oddam po dobroci to zabije Filipa. Szantażował mnie. Tylko z pozoru wydawał się miłym królem. W rzeczywistości był  podłym człowiekiem. W końcu oddałam mu się, ale on i tak zabił mojego Filipa...po tym postanowiłam uciec, ale mnie dopadł. I wtedy pojawiłeś się ty - spojrzała na Charlesa z miną pełną wdzięczności. 

- Czułem, że nie zasłużyłaś sobie na to. Musiałem cię ratować - wyznał królewicz.

- Dziękuję ci. 

Charles podszedł bliżej i chwycił jej chudą dłoń. 

- Nie ma za co - odpowiedział z ciepłym uśmiechem na ustach. 

- Odpocznij sobie, nie możesz się teraz denerwować. Zaraz zrobię ci coś ciepłego do jedzenia - zaproponował mężczyzna. 

Chciał wstać, ale dziewczyna złapała go za rękaw. 

- Braciszku nie idź...bo czuję, że umieram. Chcę pożegnać się z tobą... 

- Nawet tak nie mów - przerwał jej stanowczo. - Leż, a ja idę w tej chwili zrobić ci coś, co postawi cię na nogi...

- Wierzę, że to nie jest pożegnanie. Zobaczymy się jeszcze, zobaczysz - powiedziała pełna wiary. Po chwili cała znieruchomiała, a jej oczy się zamknęły. 

- Susan... Susan - mężczyzna desperacko potrząsał ją. Nie ruszała się. 

Charles przyłożył palce do jej szyi. 

- Ona...odeszła - powiedział z trudem. 

- Nie...nie - mężczyzna kręcił głową. - Nie odchodź, proszę! 

Klęcząc przed nią wybuchł płaczem. Wtulił się w jej ciepłe ciało.

- Nie odchodź! Nie zostawiaj mnie! Dopiero, co cię odzyskałem!!! - wrzeszczał rozpaczliwie. 

Charles wyszedł na zewnątrz. Nie mógł znieść tego widoku. Chwycił się za serce.

- Ile ona musiała przejść. To przerażające - powiedział szeptem. Usiadł na schodku cicho szlochając. 




1 komentarz:

  1. No,no, no. Rozkręcasz się. Nie myślałam, że napiszesz coś takiego. Co za podły król. Ktoś powinien go nauczyć dobrych manier w stosunku do kobiet. :/. Biedna Susan;(. Pozdrawiam i weny życzę!

    OdpowiedzUsuń